czwartek, 13 lipca 2017

Podróż do piekła - czego dokonał rtm. Witold Pilecki

Żołnierze Niezłomni to był zakazany temat w okresie Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Heroizm tych ludzi, którzy mimo niesprzyjających warunków politycznych walczyli w obronie naszej Ojczyzny, został przekreślony przez stalinizm. Nazywani byli oni wtedy Żołnierzami Wyklętymi.
Takich walecznych person było wiele, lecz jest wśród nich kilka, których nazwiska powinno się znać. Wśród nich był m. in. rotmistrz Witold Pilecki. Największe jego zasługi przypadły na okres okupacji hitlerowskiej. To właśnie podczas II wojny światowej przedarł się do Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu, aby na własne oczy zobaczyć i przeżyć okrucieństwa jakie tam się odbywało. Dobrowolnie dał się złapać i został wywieziony do oświęcimskiego obozu.
Po kolei, Pilecki przyszedł na świat w 1901 roku. W jego domu rodzinnym kładziono nacisk na przekazywanie wartości patriotycznych.
Zaopatrzony w taką wiedzę, 12-letni Pilecki wstąpił do harcerstwa. Wszystko to odbywało się w tajemnicy przed władzami rosyjskimi.
W latach 1918-1921 brał udział w walkach obronnych terenów wschodnich. Chodziło m. in. o obronę Wilna.
W roku 1921 rozpoczął studia na Wydziale Sztuk Pięknych na Uniwersytecie Stefana Batorego w Wilnie. Przerwał te studia, bo nie miał pieniędzy na ich kontynuowanie. Po przerwaniu studiów wstąpił do Związku Bezpieczeństwa Kraju
Na uwagę jednak zasługuje to, że Pilecki przedarł się do Auschwitz-Birkenau. Dał się aresztować podczas  jednej z łapanek. Chciał się dowiedzieć jaki los spotkał tych, którzy tam przebywają. Było to w latach 1940-1943. Natomiast w 1943 roku  podjął decyzję o ucieczce z Oświęcimia. Operacja ta zakończyła się powodzeniem. Konspirację kontynuował poza obozem. Brał udział w powstaniu warszawskim, podczas którego, w dniu 2 sierpnia wraz z Janem Redzejem oraz innymi powstańcami szturmowali fabrykę Czajkowskich na Woli.
Po upadku powstania trafił do obozu jenieckiego w Murnau. Udało mu się wydostać z tego obozu.
Został aresztowany przez. Urząd Bezpieczeństwa 8 maja 1947 roku. Rozstrzelano go w więzieniu na Rakowieckiej w Warszawie - 25 maja 1948 roku.

Fenomen Witolda Pileckiego polega na tym, że żył w czasach trudnych, a mimo to odważył się przedrzeć do "piekła", narażając swoje życie. Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że przetrwał II wojnę światową, pobyt w Auschwitz i innych obozach, a stracił życie przez Ubeków :(

*Tekst powstał w oparciu o książkę Adama Cyry RotmistrzPilecki - ochotnik do Auschwitz

niedziela, 25 czerwca 2017

Tematy tabu: UPA atakuje - Wołyń 1943

Katyń jest "przereklamowamy". Dziś wszyscy, no dobra, prawie wszyscy wiedzą, że zginęło tam bardzo wielu polskich oficerów i ludzi ważnych dla Polski. Jeszcze 40 lat temu nie wolno było o tym mówić. Był to temat tabu. Jednak nadszedł rok 1989, zmienił się ustrój polityczny i oto od 28 lat można swobodnie mówić o zbrodni katyńskiej. O Lesie Katyńskim, o strzałach w tył głowy i o tym, że winni za to są Rosjanie. Nie Niemcy, nie III Rzesza, jak próbowano nam wmówić, tylko Rosjanie.
Dlaczego zatem milczy się o Wołyniu? Dlaczego nikt o tym nic nie mówi? STOP! Poprawka, należy w tym miejscu użyć czasu przeszłego i powiedzieć: "dlaczego o tym nikt nie mówił?" Tak, tak, bardzo długo nikt nie mówił o Wołyniu. A dlaczego o Wołyniu nie, a o Katyniu tak?  Na Wołyniu palono żywcem ludzi, tylko dlatego że byli Polakami. Dlaczego te bestialskie praktyki nie wyszły na światło dzienne zaraz po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, w 1989 roku?


Film "Wołyń" musiał powstać!

Sam byłem świadkiem dyskusji toczącej się w Internecie, na portalach społecznościowych, w której bardzo często padały argumenty, że film o wydarzeniach wołyńskich z 1943 roku MUSI powstać, aby wszyscy się dowiedzieli jaki los spotkał mniejszość polską zamieszkującą Kresy! I jest.

Teraz kilka słów o samym obrazie Wojciecha Smarzowskiego. Jest to film bezlitosny dla Ukraińców. Ukazuje bowiem naszych wschodnich sąsiadów, jako bestialskich oprawców, którzy będąc nacjonalistami chcieli wymordować wszystkich Polaków. Kolaborowali w tym celu z Sowietami i Niemcami. Przy zabijaniu naszych rodaków nie ograniczali się wyłącznie do zabijania dorosłych, ginęły także dzieci. Tracili oni wszyscy życie w różny sposób, najbardziej okrutnym było spalenie żywcem. Niszczono wszystko co polskie.
Po obejrzeniu filmu "Wołyń" nasuwa się refleksja, do czego może doprowadzić nacjonalizm? Często jesteśmy świadkami debat medialnych, dotyczących nacjonalizmu i patriotyzmu. Jakie są między nimi różnice. Film Wojciecha Smarzowskiego pokazuje, że nacjonalista jest gotowy zabić w obronie swoich idei i przekonań. W moim odczuciu patriotyzm świadczy o szacunku do własnej Ojczyzny, przy jednoczesnym szanowaniu innych nacji.
Jest to kino TYLKO dla ludzi o mocnych nerwach. Nie polecałbym go osobom, które są wrażliwe, a zwłaszcza dzieciom. Sam, mając 30 lat i będąc dorosłym, jestem poruszony tym filmem. Wszystkim wielbicielom historii, którzy chcieliby poznać przebieg wydarzeń na Wołyniu A.D. 1943 serdecznie polecam film Smarzowskiego.

czwartek, 15 czerwca 2017

Historia Bożego Ciała, czyli jak to się stało, że 60. dni po Wielkanocy wychodzimy na ulicę wielbić Boga?

Dzisiejszy wpis należy do tych z pogranicza religioznawstwa i historii. Religioznawstwa. bo porusza tematykę, dotyczącą jednego z najważniejszych świąt w Kościele Katolickim a historii, bo jest to jedno z najstarszych świąt liturgicznych. A więc nie traćmy czasu, do rzeczy, czy jakby to powiedzieli w średniowieczu "ad rem".
Średniowiecze. To właśnie w tej epoce swój początek bierze uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa - bo tak oficjalnie nazywa się ta uroczystość - mówimy na nią również: Dzień Sześćdziesiątnicy, dlatego bo wypada dokładnie 60 dni po Wielkanocy.
Korzeni Bożego Ciała należy szukać już w XIII wieku, kiedy to na skutek widzeń Julianny z Comillon ustanowiono to Święto na jej życzenie. Dokonał tego w 1246 roku biskup Robert z Thourotte.
Zgodnie z wierzeniami, w 1263 roku, w Bolsenie (Włochy)  dokonał się cud rzeczywistego przeistoczenia chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa. W rok po tych wydarzeniach, papież Urban IV wprowadził to Święto w całym Kościele Katolickim.
Pod koniec lat 40. XIX wieku, papież Pius IX wprowadził Święto Najświętszej Krwi Pana naszego Jezusa Chrystusa
W 1955 roku Pius XII zrezygnował z obchodów oktawy Bożego Ciała, czyli ośmiu kolejnych dni po nim następujących

W naszym kraju, Boże Ciało ma nieco krótszą (o prawie 100 lat krótszą), gdyż w Polsce to Święto zaczęto obchodzić w 1320 roku. Pierwszym miastem, gdzie je zaczęto obchodzić był Kraków.Dokładnie 100 lat później, w roku 1420 ustanowiono Boże Ciało w całej Polsce. Można zatem rzec, że jest to piętnastowieczne Święto (jeśli chodzi o Polskę.

O tym jak ta uroczystość wygląda w Polsce nie będę się rozpisywał, bo każdy od małego widział procesje Bożego Ciała i zapewne brał w niej udział. Na uwagę zasługuje inny fakt...

DLACZEGO CZWARTEK?

No właśnie, dlaczego Boże Ciało obchodzimy w czwartek? Uczniowie zapewne powiedzą: "żeby był długi weekend", ale prawda jest inna. Boże Ciało jest nierozerwalne z Wielkim Czwartkiem, a więc z przeżywaniem przez Kościół Katolicki Ostatniej Wieczerzy oraz ustanowienia przez Jezusa Chrystusa w Wieczerniku Najświętszej Eucharystii, czyli Mszy Św. Okoliczności towarzyszące obchodom Triduum Paschalnego nie pozwalają jednak na tak uroczyste przeżywanie tych wydarzeń, gdyż jak wiemy po Wielkim Czwartku jest Wielki Piątek, czyli dzień Męki i Śmierci Chrystusa. Wobec tego zarówno jednemu, jak i drugiemu dniu MUSI towarzyszyć zaduma i powaga.
Ustanowienie Eucharystii, a także Przeistoczenie chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa są tak ważnymi wydarzeniami dla katolików, że ustanowiono oddzielny dzień dla uczczenia tych wydarzeń. Przypada on dokładnie 60 dni po Wielkanocy i wówczas można spokojnie wyjść na  ulice i wielbić Pana. Jest to czwartek, bo w Wielki Czwartek dokonało się powyższe.
Mam nadzieję, że po przeczytaniu tego tekstu będziecie jutro wiedzieć po co jesteście w kościele? (zwracam się do katolików)

środa, 24 maja 2017

Spotkanie z Wojtkiem Drewniakiem w Warszawie - relacja


Wczoraj już po raz  drugi, miałem okazję uczestniczyć w spotkaniu z youtuberem - Wojciechem Drewniakiem. Jak zapewne wiecie jest on prowadzącym serię programów (ukazujących się cyklicznie na YT) pt. Historia bez cenzury. Spotkanie zostało zorganizowane w ramach promocji jego najnowszej książki - Historia bez cenzury - polskie koksy. W tym roku niestety, wśród miast odwiedzanych przez ekipę HBC, zabrakło Łodzi, ale nawet to (mieszkam w Łodzi) nie przeszkodziło mi w pojawieniu się w warszawskim C.H. Junior - Empik.
W odróżnieniu od zeszłorocznego spotkania w łódzkiej galerii - Manufaktura, tym razem Wojtek nie ograniczył się wyłącznie do rozdawania autografów i robienia sobie wspólnych zdjęć z  fanami, którzy jak zawsze go nie zawiedli i licznie przybyli. Wczoraj postanowił przybliżyć zgromadzonym jedną z postaci opisanych w najnowszej książce. Postawił na Stefana Czarnieckiego, jak sam przyznał, to dlatego że ta postać została umieszczona w hymnie naszego kraju. Opowiadał  o jego życiu i dokonaniach podczas potyczek z Kozakami.
Kolejną częścią spotkania było zadawanie pytań z sali. Tym razem publiczność również nie zawiodła. Pytań było na tyle dużo, że organizatorzy musieli przerwać tę część i przejść do kolejnej, ponieważ nie zmieściliby się w czasie przewidzianym na spotkanie. Najbardziej utkwiło mi w pamięci pytanie nastolatka, który zapytał Wojtka, dlaczego w podręcznikach do historii nie ma tych wszystkich ciekawych informacji, o których on opowiada w swoim programie? Wojtek odpowiedział, że to jest pytanie do autorów podręczników, ale jego zdaniem wynika to z tego, że łatwiej opowiedzieć o Konstytucji 3 maja, niż np. o dokonaniach łóżkowych Stanisława Augusta Poniatowskiego. 
Zgromadzeni pytali również o to, czy pojawi się nowa książka? Wojtek odpowiedział, że to zależy od tego, jak sprzeda się ta obecna. (Oj myślę Wojtku, że możesz już siadać i pisać trzecią część).
Ostatnią częścią spotkania  były rozmowy indywidualne i rozdawanie autografów na książkach... Swoją drogą ciekawe czy Wojtka boli dzisiaj ręka... :)
Mam nadzieję, że wkrótce ukaże się trzecia część Historii bez cenzury, a co za tym idzie nadarzy się okazja do kolewjnego wspólnego spotkania :)

środa, 3 maja 2017

Historia dla każdego - recenzja książki Wojciecha Drewniaka pt. "Historia bez cenzury 2 - Polskie Koksy"

Rok temu Wojtek Drewniak wydał swoją pierwszą książkę pt. Historia bez cenzury. Znany youtuber skupił się wtedy na opisie polskich władców. Wpis, dotyczący tamtej książki, możecie przeczytać klikając tutaj. W swojej kolejnej publikacji autor skupił się na przedstawieniu sylwetek osób, które w sposób szczególny zapisały się w polskiej historii. W książce znalazło się 11 rozdziałów, a w nich opisano m. in. Stefana Czarnieckiego, Stanisława Żółkiewskiego, a nawet Niedźwiedzia Wojtka.
W publikacji, jej autor, podobnie jak poprzednim razem, używa kolokwialnego języka, dobrze znanego wszystkim, którzy śledzą kanał Historia bez cenzury na Youtubie.
Sam autor we wstępie wyraża ogromne zadowolenie faktem, że egzemplarze pierwszej jego książki rozeszły się jak świeże bułeczki. Z tego względu w nowej książce Drewniaka znalazło się aż 11 rozdziałów (przypomnijmy, że pierwsza publikacja liczyła ich dziesięć). Ja osobiście czytałem ją baaaardzo wolno, bo aż żal, gdy się skończy...
W moim odczuciu ta książka jest dla wszystkich tych, którzy nie interesują się historią, ale chcieliby coś się na ten temat dowiedzieć. Nie polecam z tej publikacji przygotowywać się do matury i nie zaglądać nigdzie indziej. Może ona natomiast stanowić doskonałe uzupełnienie wiedzy zawartej w podręcznikach do historii. 
Co do języka. Zdaję sobie sprawę, że nauczycielom może on się nie podobać, ale autor uprzedza, że zawiera ona kontrowersyjne skróty myślowe i treści nieodpowiednie dla dzieci. 
Wojtek wielokrotnie chwalił się na swoim fanpage'u, że jego filmy są wykorzystywane na lekcjach historii, co świadczy o tym, że mamy luzackich belfrów :)
Uważam, że nowa książka Wojtka Drewniaka, jest odpowiednia dla wszystkich, którzy mają już jakieś pojęcie o historii. Polecam serdecznie.


Piotr Wojciechowski


piątek, 17 marca 2017

"Przekręci Pan moje słowa, a każę Pana rozstrzelać" - biografia Hitlera

Niedawno mój serdeczny kolega, jeszcze z czasów "podstawówki", pożyczył mi książkę pt. Spowiedź Hitlera - szczera rozmowa z Żydem. On sam nie jest tak wielkim pasjonatem historii jak ja, dlatego zdecydował, aby to na moim blogu ukazał się tekst opisujący tą poruszającą (bo tak trzeba ją nazwać) publikację. Zatem postaram się spełnić prośbę kolegi i poświęcę kilka słów na temat tej książki.
Publikacja ma formę wywiadu-rzeki, którego Adolf Hitler udzielił żydowskiemu lekarzowi. Leczył on matkę dyktatora, podczas gdy ta zachorowała na raka sutka. Z uwagi na fakt, iż przywódca III Rzeszy bardzo kochał swoją matkę, darzył również sympatią medyków, którzy się nią opiekowali. Tak było w przypadku Eduarda Blocha, który w retoryce Hitlera zasłużył na miano "szlachetnego Żyda". Wszelkie animozje zeszły na dalszy plan - Adolf Hitler chciał się w ten sposób odwdzięczyć żydowskiemu medykowi. Zaznaczył przy tym, że jeśli ten przekręci jego słowa, to każe go rozstrzelać! Niebywała presja i odpowiedzialność, sami przyznacie. W książce poruszonych jest wiele wątków z życia nazistowskiego przywódcy. Ja skupię się na tych moim zdaniem najważniejszych.
Po pierwsze moim zdaniem największą uwagę należy zwrócić na relację Adolfa z ojcem. Jak sam Hitler wspomniał - matkę kochał, ojca natomiast szanował. Tatuś Hitlera był surowy w wychowaniu syna. Często stosował wobec niego przemoc, podczas gdy matka pozwalała mu na wiele.
Druga kwestia, która rzuciła mi się w oczy to to, że Hitler nazwał Polaków najbardziej inteligentnym narodem, z którym Germanie spotkali się podczas wojny. Jest to bardzo ważne zdanie, bo rodzi się pytanie: No ok, skoro według Hitlera jesteśmy tacy inteligentni, to czemu był Oświęcim, czemu był łódzki Radogoszcz? W wywiadzie pada to pytanie. Skoro tak bardzo ceniłeś Hitlerze Polaków, to po co ich atakowałeś? No i odpowiedź jest polityczna. Strefa wpływów na Wschodzie. Nie można w tym miejscu nie wspomnieć o Lebensraum, a więc w tłumaczeniu na polski o przestrzeni życiowej, którą Hitler chciał uzyskać dla Niemców. Innymi słowy chciał, aby WSZĘDZIE była jego "rasa panów" - nawet w kraju, którego obywateli uważał za najinteligentniejszych.
Kwestia nienawiści Hitlera wobec Żydów od kilku dekad jest tak szeroko dyskutowana, że w tym tekście musi również się pojawić. Na pytanie Blocha: Dlaczego tak bardzo nienawidzi Pan Żydów? Hitler odpowiada: bo są odpowiedzialni za wszystko co złe na świecie, bo są nastawieni na zysk.
Hitler miał ochroniarza, nazywał się Emil Maurice. Było to w czasie, kiedy Adolf miał romans ze swoją siostrzenicą - Geli Raubal. Jego ochroniarz także zaczął zalecać się do siostrzenicy wodza III Rzeszy, co wzbudziło zazdrość Hitlera. W dodatku Maurice był podejrzewany o żydowskie pochodzenie. No więc skoro Żyd odbił mu laskę, no to Hitler mógł się lekko wkurzyć, prawda? A może nie lekko, może uogólnił i uznał, że wszyscy Żydzi tacy są i dlatego ich tak nienawidził. To jedna z teorii...
Wywiad z człowiekiem, który jest odpowiedzialny za śmierć milionów ludzi to nie lada wyzwanie. Zwłaszcza, kiedy przeprowadza go przedstawiciel narodu, którego rozmówca nienawidzi i najchętniej by go zabił. Eduard Bloch w roli pytającego musiał czuć się potwornie. Mnie osobiście ta książka bardzo poruszyła. Dzięki Patryk, że mi ją pożyczyłeś. W poniedziałek Ci oddam. A Was zachęcam do lektury recenzowanej publikacji. Warto!

niedziela, 5 marca 2017

Czy 13 maja 2017 roku czeka nas koniec świata?

Dzisiejszy wpis będzie z cyklu tych z pogranicza historii i teorii spiskowych.
Trzynastego maja 2017 przypada równo setna rocznica objawień fatimskich. Matka Boska ukazała się trzem pastuszkom i przekazała im informacje, dotyczące zagłady naszej cywilizacji. Poleciła również, aby dzieci odmawiały różaniec. 
Dwoje z tych dzieci umarło w kilka lat po objawieniach, natomiast najstarsza - Łucja dożyła naszych czasów. Zmarła w 2005 roku. 
Maryja podczas objawienia przekazała dzieciom, że Polska zostanie ocalona. Jednak jest też inna wersja tych wydarzeń. Zgodnie z nią to wcale nie Maryja ukazała się trzem pastuszkom, a była to Fatima - córka proroka Mahometa. Miała ona obwieścić dzieciom, że chrześcijaństwo zostanie wyparte przez islam. Nadejdzie kres Kościoła Katolickiego.
Obserwując ostatnie wydarzenia z Europy i świata możemy domniemywać, że prawdziwa była ta druga wersja. Co chwila słychać o tym, że doszło do jakiegoś ataku terrorystycznego, a uchodźcy z krajów, gdzie religią dominującą jest islam (np. Syria), zalewają Europę. Czy zatem już niedługo czeka nas koniec cywilizacji?
Teorie spiskowe głoszą, że do zagłady może dojść już za niecałe 3 miesiące - 13 maja 2017 - dokładnie w setną rocznicę objawień fatimskich. Czy Polska zostanie ocalona? Co stanie się ze światem? O tym przekonamy się już za 3 miesiące.