Rozpustny kardynał i jego brat rozpustnik oraz ich święty brat - Kazimierz

Fryderyk Jagiellończyk
Młodszy syn Władysława Jagiełły miał ze swoją żoną - Elżbietą Rakuszanką pokaźną gromadkę dzieci. Wśród nich, między innymi był późniejszy jego następca - Jan Olbracht (rozpustnik), imiennik ojca - Kazimierz - dziś znaleźć go możemy w spisie Świętych Kościoła Katolickiego oraz Fryderyk, którego ojciec od początku widział na jakimś kościelnym stanowisku... został kardynałem. Rozpustnym kardynałem
Fryderyk urodził się w 1468 roku, jego ojciec - Kazimierz IV Jagiellończyk dobrze wiedział, że przy takiej gromadce dzieci, jaka mu się urodziła, jego szósty syn, a dziewiąte dziecko z kolei, będzie miał nikłe szanse na objęcie polskiego tronu, dlatego uznał, że kariera w kościele dla młodego królewicza będzie najlepszym rozwiązaniem. W wieku 20 lat, 13 kwietnia 1488, Fryderyk zastąpił na stanowisku biskupa krakowskiego, zmarłego w tym samym roku Jana Rzeszowskiego, który dotychczas pełnił tę funkcję. Królewicz nie miał wówczas nawet święceń kapłańskich, które otrzymał tydzień później, a stanowisko objął dopiero w kolejnym roku, gdy otrzymał odpowiedni przywilej od papieża. 
14 lutego 1489 roku zmarł biskup diecezji warmińskiej, która podlegała Prusom. Kazimierz IV Jagiellończyk szybko zdecydował, aby powstały wakat wypełnić swoim synem - Fryderykiem. Król wierzył, że przyczyni się to do wzmocnienia stosunków Polski z Prusami. Plan monarchy się jednak nie powiódł, bo kapituła wybrała na to stanowisko innego kandydata - Łukasza Watzenrodego. Protesty naszego władcy, mające na celu zmianę tej decyzji spełzły na niczym, bo decyzję kapituły poparł sam papież, a i pruskie władze nie były przychylne polskiemu królowi.
Kazimierz IV Jagiellończyk zmarł w 1492 roku. Rok później, w 1493 zmarł arcybiskup gnieźnieński - Zbigniew Oleśnicki. Kandydatem na jego następce był oczywiście syn Kazimierza IV Jagiellończyka - Fryderyk. Jego syn objął to stanowisko. Stał się wówczas najważniejszą osobą w polskim kościele. 

Problem z rozpustnym bratem i... sobą samym

Jan Olbracht
Jak już wspomniałem Fryderyk miał też starszego brata - Jana Olbrachta, króla Polski, tego "za którego panowania miała wyginąć szlachta". Jednak był z nim nie lada problem, Janek lubił sobie pójść np. na dziwki, lubił też alkohol. Fryderyk próbował go zawrócić ze złej drogi, jednak jego działania były tylko pozorne, gdyż sam lubił się napić... baaaa cierpiał na chorobę alkoholową i do tego jeszcze palił tytoń. Można nawet rzec, że był pierwszą osobą z dynastii Jagiellonów, która zmagała się z tym nałogiem. Sam też lubił sobie pójść do domu uciech. Zawsze otaczał się wianuszkiem kobiet, nie tylko wtedy, gdy chciał sobie pobzykać...
Duchownemu podobała się także Helena Moskiewska, żona jego brata - Aleksandra, który w historiografii figuruje jako król Polski - Aleksander Jagiellończyk.Między żoną Olka, a kardynałem nie było żadnego romansu, bo piękna i mądra Helena nie mogła sobie pozwolić na romans ze szwagrem i to jeszcze takim ze stanu duchownego... a Fryderyk pewnie by chciał.
Zarówno Jan Olbracht, jak i jego brat Fryderyk zmarli na kiłę, której z pewnością nabawili się podczas jednej z wizyt w domu publicznym. Wiecie, alkohol, kobiety... te sprawy.
Jak możemy przeczytać w książce Iwony Kienzler pt. Jagiellonowie. Miłosne sekrety wielkiej dynastii, postawa prezentowana przez Fryderyka Jagiellończyka nie była odosobniona. W ówczesnych czasach wielu duchownych skupiających się bardziej na polityce niż sprawach Kościoła, lubiła otaczać się kobietami...

Św. Kazimierz

Święty Kazimierz - polski królewicz
Inną drogę wybrał kolejny wnuk Jagiełły - imiennik ojca - Kazimierz Jagiellończyk, także. Co do niego ojciec nie miał planów związanych z karierą duchownego, ale to on zasłużył na kanonizację, której w 1602 roku dokonał papież Klemens VIII.
Kazimierz stosował bardzo zażarcie praktyki religijne, szczególnie wówczas, gdy był już chory na gruźlicę, pomagał także ubogim, zyskał nawet miano opiekuna ubogich. Był także stanu bezżennego, co najpierw było uzasadniane tym, że królewicz chciał zachować tak zwaną "czystość", ale ostatecznie przyczyną, która przeszkodziła królewiczowi w ożenku była choroba.
Gdy jego ojciec dowiedział się o chorobie syna, postanowił zabrać go na Litwę, gdzie sam się relaksował. Sądził, że to poprawi jego stan zdrowia. Niestety, choroba królewicza postępowała i już nawet nie mógł pełnić funkcji królewskiego podkanclerzego, do jej pełnienia powołał go ojciec. Królewicz zmarł 4 marca 1484 roku przeżywszy zaledwie 26 lat.

Chcemy świętego!


Śmierć młodego Jagiellona wywołała poruszenie zarówno w Polsce, jak i na Litwie. Jednocześnie zaczęto się starać o to, aby szybko uznano go za świętego.  W tamtych czasach umierało się na dżumę, cholerę, czy czarną ospę. Należałoby wykluczyć przyczyny genetyczne, ponieważ nikt z rodu Jagiellonów, oprócz św. Kazimierza, nie umarł na gruźlicę, ani na nią nie cierpiał.

Jak możemy przeczytać w przywoływanej już wcześniej przeze mnie książce Iwony Kienzler Jagiellonowie. Miłosne sekrety wielkiej dynastii, jest wielu historyków, którzy twierdzą, że podobnie jak jego bracia: Jan i Fryderyk, również Kazimierz umarł na kiłę. Niestety śmierć w wyniku tej choroby w ówczesnych czasach nie pozwalała na zostanie świętym. Pamiętajmy jednak, że Litwa, która wtedy zaledwie od niespełna stu lat szczyciła się mianem katolickiego państwa, bardzo chciała mieć rodzimego świętego. Mogliby wtedy wykazać, że ich władza rzeczywiście pochodzi od Boga. Owszem, już sama Jadwiga Andegaweńska wykazywała postawę godną przyszłej świętej, ale jak dobrze pamiętamy wywodziła się z innej dynastii - Andegawenów. Teraz chodziło natomiast o to, aby świętym został rodowity Jagiellon. Dlatego jeśli przypuszczenia uczonych są prawdziwe i przyczyną śmierci kandydata na świętego rzeczywiście była choroba weneryczna, to dwór królewski musiał to ukryć przed opinią publiczną, inaczej młody królewicz nigdy nie zostałby Świętym Kościoła Katolickiego....
Starania zmierzające do ogłoszenia go świętym podjął jego brat - Zygmunt, który do historii przeszedł jako nasz król - Zygmunt I Stary. W roku 1520 przybył z Rzymu papieski legat - Zachariasz Ferreri. Ku jego zdziwieniu, zarówno w Polsce, jak i na Litwie, kult syna Kazimierza IV Jagiellończyka był dość powszechny.
Jak kanonizacja, no to musiały być cuda. Te również się znalazły. Za wstawiennictwem św. Kazimierza (wtedy jeszcze nie świętego), miała cudownie ożyć pewna dziewczyna, która umarła modląc się przy jego grobie. Rodzice owej niewiasty zaczęli się usilnie modlić do Kazimierza, prosząc aby zmarły królewicz przywrócił życie ich córce. Oczywiście modlitwa została wysłuchana, a ich córka została wskrzeszona... Za rychłą kanonizacją miał przemawiać również inny cud, który dokonał się za sprawą królewskiego syna. Przyszły Święty Kościoła Katolickiego miał ukazać się podczas wojny litewsko-moskiewskiej w 1518 roku. Po jednej stronie walczyło Wielkie Księstwo Litewskie, dowodzone przez Olbrachta Gasztołda, Jana Boratyńskiego i Jerzego Radziwiłła, a wojskami Wielkiego Księstwa Moskiewskiego. Oczywiście siły Rosji miały przewagę i wydawało się, że Litwini nie mają szans. Wtedy miał się ukazać św. Kazimierz i powiedzieć do Litwinów, aby ci szli za nim.
Kościół pw. św. Kazimierza w Łodzi
Papieski legat przygotował wszystkie niezbędne dokumenty, spisał relacje i przekazał wszystko do Rzymu. Papież Leon X przygotował bullę kanonizacyjną i dostarczono ją biskupowi płockiemu Erazmowi Ciołkowi. Pech chciał, że ten zmarł w 1522 roku w Rzymie. Przyczyniła się do tego wtedy panująca tam choroby. Śmierć duchownego przerwała przygotowania do kanonizacji, ponieważ zaginęła wszelka dokumentacja, dotycząca cudów, które dokonały się za wstawiennictwem
królewicza. Królewski syn został wyniesiony na ołtarze dopiero w 1602 roku. Dokonał tego papież Klemens VIII. Był to wynik starań kolejnego króla Polski - Zygmunta III Wazy, który nota bene po kądzieli też był Jagiellonem.
Jak zatem widać synowie Kazimierza IV Jagiellończyka byli różni, część z nich było rozpustnikami do końca życia - Jan Olbracht, Fryderyk Jagiellończyk. Miał też syna wybitnie pobożnego, który za swoją postawę trafił na ołtarze. Warto o Kazimierzu pamiętać, gdy przechodzimy obok kościołów będących pod jego wezwaniem... Święty Kazimierz jest patronem Polski, Litwy oraz Radomia.

Komentarze

  1. Widać, że osoba, która prowadzi tego bloga jest pasjonatem historii. Wyciąga "smaczki", o których przeciętny Kowalski wiedzieć nie musi i pewnie nie wie. Będę tu zaglądał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się zaciekawić ludzi historią, wiem, że wiele osób, jeszcze w czasach szkolnych jej nie lubiło, ja chcę udowodnić, że historia to nie tylko nudne daty, które trzeba zapamiętać, ale historia to przede wszystkim ludzie, którzy ją tworzą, a jak ludzie, to wraz ze swoimi słabościami, zupełnie tacy jak my :)

      Usuń

Prześlij komentarz